Wywiad miesiąca

Współpraca z NFZ nie jest łatwa

 

Dr hab. med. Igal Mor, dyrektor szpitala urologiczno-ginekologicznego Mazovia na warszawskim Ursynowie opowiada o swoich doświadczeniach z kontraktowaniem świadczeń w NFZ, wyceną procedur i wynagrodzeniami lekarzy.

 

Jak wygląda współpraca z NFZ w zakresie urologii?

Udało nam się uzyskać kontrakt z NFZ, jednak jest on tak mały, że bardziej zakłóca funkcjonowanie szpitala niż poprawia. Z negocjacji na kolejny rok wynika, że raczej nie uda się podwyższyć kontraktu, w wyniku czego być może całkowicie zrezygnujemy z kontraktowania świadczeń w NFZ. Obecnie kontrakt umożliwia nam wykonywanie zaledwie kilkunastu drobnych zabiegów miesięcznie, które można wykonać w naszym szpitalu w ciągu dwóch dni. Z drugiej strony ciąży na nas obowiązek pozostawania w gotowości do wykonania tych świadczeń. Jesteśmy stawiani w trudnej sytuacji, ponieważ mamy kontrakt, musimy zapisywać ludzi do kolejek na zabiegi, ale kontrakt jest tak mały, że okres oczekiwania na zabieg w ramach NFZ jest patologiczny.

 

Jak Pan ocenia poziom wyceny procedur małoinwazyjnych?

Poziom wyceny małoinwazynych procedur w urologii jest zróżnicowany. Wydaje się być nie do końca opracowany. Niektóre procedury są nawet zbyt wysoko wycenione, natomiast część procedur, niestety większa część, jest wyceniona zbyt nisko, do tego stopnia, że w ogóle niemożliwe jest ich wykonanie na niezbędnym poziomie.

Jednym z przykładów wysoko wycenionej procedury może być zabieg pozaustrojowego kruszenia kamienia (ESWL). NFZ płaci za ten zabieg około 960 zł. U nas w klinice pacjent komercyjny płaci za tą procedurę 1 tys. zł. Jest to różnica w granicach 4 proc., z tym, że w ramach zabiegu komercyjnego pacjent ma dwie wizyty kwalifikacyjne i dwie wizyty kontrolne, czego NFZ nie uwzględnia w refundacji.

Nasz cennik usług komecyjnych nie różni się dużo od tego, co dzisiaj płaci NFZ. Rozbieżności w przypadku niedoszacowania procedur przez Fundusz wynoszą najwyżej 30 proc.

 

Czy zauważa Pan jakąś prawidłowość, czy np. gorzej wycenione są procedury nowocześniejsze?

Zauważam taką tendencję, że procedury bardziej nowoczesne są na ogół słabiej wycenione. Poza tym nawet w powszechnie już realizowanych procedurach małoinwazyjnych spotykam się z brakiem uwzględnienia wielu kosztów. Często w wycenie nieuwzględnione są ceny kosztownego jednorazowy sprzętu.

 

Czy refundacja w krajach zachodnich procedur małoinwazyjnych jest na wyższym poziomie niż w Polsce?

Trudo jednoznacznie stwierdzić, czy wycena procedur małoinwazyjnych w UE jest na wyższym poziomie niż w Polsce. Wbrew pozorom można znaleźć przypadki różnic w cenie zabiegów i w jedną i w drugą stronę.

Różnica między krajami Unii a Polską polega głównie na podejściu ubezpieczyciela kupującego świadczenia, a w Polsce jest to praktycznie tylko NFZ, do jakości usług, które zakupuje i do pieniędzy, którymi dysponuje.

Paradoksem systemu polskiego jest fakt, że kiedy ja przychodzę do Funduszu i proponuję, jako sprawdzony, wieloletni świadczeniodawca, że chcę sprzedać usługę taniej, niż proponuje NFZ, to płatnik się na to nie zgodzi. Każdy ubezpieczyciel zachodni, znając poziom usług oferowanych w klinice, wiedząc, że nie generuje powikłań, kupiłby taką usługę w tańszej cenie, ale nie NFZ. Funduszu niższa cena nie interesuje.

Ubezpieczyciel w krajach zachodnich, mówiąc najogólniej, bardziej dba o swoje pieniądze, a jednocześnie zależy mu na jakości i cenie usługi, którą zakupuje. Stosunek jakości usługi do ceny musi być optymalny. Zachodniemu płatnikowi zależy na tym, żeby ubezpieczony był dobrze, szybko i na odpowiednim poziomie jakościowym wyleczony, żeby nie wracał z powikłaniami, czy nawrotami choroby. Zarówno ubezpieczyciel jak i świadczeniodawca musi o to dbać.

W przypadku NFZ, niestety praktycznie jedynego ubezpieczyciela na polskim rynku zdrowotnym, brakuje takiego podejścia. Nie chcę wyrokować, gdzie jest lepiej, a gdzie gorzej, ponieważ nigdzie nie jest idealnie.

 

Spotkałem się z opinią, że w UE, czy w Stanach wysoko wyceniana jest praca lekarza, natomiast w Polsce płatnik gdzie indziej kładzie nacisk w wyliczaniu kosztów procedur, nie zwraca uwagi na to, że lekarz musi wykonać pracę, która też kosztuje. Jaka jest Pana opinia na ten temat?

W Polsce nigdy nie było i póki co nie widać prób obiektywnej wyceny pracy personelu medycznego i nie chodzi tu tylko o lekarzy. Nikt się poważnie tym nie zajmuje. Wygląda to tak, jakby urzędnicy nie mieli o tym większego pojęcia. Przecież nie można tak samo wyceniać godziny pracy lekarza, który wykonuje banalne zabiegi i lekarza, który zajmuje się skomplikowaną operacją.

Doprowadza to do sytuacji, że ci sami lekarze, którzy pracują przed południem w szpitalach państwowych po południu operują w NZOZach. Przecież dzisiaj szpital państwowy nie jest w stanie zapłacić lekarzowi np. 3 tys. zł za operację, choćby chciał. Nie ma takiej możliwości prawnej. Mimo, że szpital może dostać od NFZ np. 20 tys. zł za bardzo skomplikowany zabieg, to nie ma prawnej możliwości zapłacić 20-25 proc. tej sumy operatorowi, a przecież w szpitalach zawsze 20-25 proc. ceny operacji to praca lekarza.

To powoduje brak motywacji do zdobywania wiedzy wród części lekarzy, brak zainteresowania najnowocześniejszymi technologiami, brak dążenia do poszerzania umijętności.

 

 

 

dr hab. med. Igal Mor - współzałożyciel i dyrektor zarządzający Szpitala Mazovia. Specjalista urolog, posiada wieloletni staż pracy w Klinice Urologii Akademii Medycznej w Warszawie i Uniwersyteckiej Klinice Urologicznej w Beer Sheva. Dr Mor jest członkiem Polskiego i Europejskiego Towarzystwa Urologicznego. Do głównych obszarów zainteresowań dr Mora należy leczenie łagodnego rozrostu gruczołu krokowego nowoczesnymi technikami minimalnie inwazyjnymi.

 



Kalendarz

Poprzedni miesiąc kwiecień 2014 Następny miesiąc
Pn Wt Śr Cz Pt So N
31 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 1 2 3 4


Najnowszy numer

e-wydanie