Wywiad miesiąca

Ciągle czekamy na zmianę finansowania

Choć środki unijne są dużą nadzieją dla polskiego systemu ratownictwa medycznego, to jednak Prof. Juliusz Jakubaszko zwraca uwagę na fakt, że cały czas brakuje realnego rozwiązania problemu finansowania deficytowych Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych

 

Panie Profesorze, jak Pan ocenia nowelizację ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym, która przewiduje powstanie centrów urazowych w naszym kraju?

Rzeczywiście, sieć ponadregionalnych centrów urazowych będzie wspierała system ratownictwa medycznego w sensie lepszego uporządkwania. Centra te mają stworzyć pewną sieć nadzorującą leczenie pacjentów po urazach, w tym szczególnie ciężkich urazach wielonarządowych. Będzie to zatem ważne wsparcie dla systemu ratownictwa medycznego.

 

Kiedy odpowiadał Pan ostatnio, w czerwcu zeszłego roku, na pytania "Nowoczesnej Kliniki" mówił Pan, że budowa systemu ratownictwa medycznego w naszym kraju jest zaawansowana na około 60% w stosunku do założeń. Jak Pan ocenia obecną sytuację?

 

Sam system dokonał pewnego postępu w swoim rozwoju w ciągu minionego roku. Nie jest to niestety jakiś istotny postęp. Te 60- 70 proc. zaawansowania we wdrażaniu planów mniej więcej utrzymuje się na podobnym poziomie.

 

W priorytecie XII Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko przewidziano 34,8 mln euro na dofinansowanie rozbudowy, remonty i wyposażenie centrów urazowych, a także 104,1 mln euro na przebudowę, rozbudowę i remont szpitalnych oddziałów ratunkowych oraz budowę i remont lądowisk ponadregionalnych dla helikopterów. Czy środki unijne przyczynią się do znacznej poprawy sytuacji medycyny ratunkowej?

 

Duże nadzieje wiąże się ze środkami unijnymi z XII Programu Operacyjnego, szczególnie z tymi środkami, przeznaczonymi na rozbudowę, remonty Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych. Ten program i związane z nim środki stanowią poważny bodziec do zwiększenia aktywności lokalnych w poszczególnych regionach. W poszczególnyh obszarach samorządowych, koncepcje rozwoju SORów były obecne od dawna, ale wobec braku środków nie były tak otwarcie prezentowane, jak to się dzieje w chwili obecnej. Myślę, że będzie to istotny bodziec, istotny krok do przodu jeżeli chodzi o SORy. To samo odnosi się do inwestycji w lądowiska ratunkowe. Jest to jeden z problemów systemu ratownictwa. Tych lądowisk jest ciągle za mało. Duże ośrodki szpitalne, dysponujące SORami, powinny mieć w swoim standardzie również lądowisko helikopterów ratunkowych.

 

Czy Pana zdaniem są to wystarczające środki?

Czy unijne środki przekazane na ten cel są wystarczające to się dopiero okaże. Wydaje się, że przy oszczędnym ich rozdysponowaniu, powinny być wystarczające.

 

Jakie główne problemy dotykają obecnie system medycyny ratunkowej?


Finansowanie systemu medycyny ratunkowej jest ciągle poważnym, jeśli nie kluczowym problemem. Szczególnie trudna jest kwestia finansowania jej podstawowych ogniw jakimi są SORy. Sprawa ta nie jest rozwiązana do dnia dzisiejszego, pomimo, że ustawa takie gwarancje daje. Przede wszystkim nie pojawiły się żadne wytyczne, żadne akty wykonawcze, do finansowania procedur klinicznych, wykonywanych w SORach.

 

Czy kontrakty dla SORów pozwolą im na sprawne funkcjonowanie w tym roku?

SORy tkwią dalej w dawnym systemie finansowania drogą ryczałtów. Wszyscy wiemy, że ryczałty są naliczane w sposób niewystarczający, według algorytmów nie do końca oddających rzeczywistość funkcjonowania tych oddziałów.

 

Czy jest szansa, aby dzięki nowym uregulowaniom prawnym, dotyczącym finansowania SORów, spowodować poprawę sytuacji tych oddziałów? Co Pana zdaniem należałoby zrobić?

Zarówno Polskie Towarzystwo Medycyny Ratunkowej, jak i Nadzór Krajowy Medycyny Ratunkowej postulowały, aby finansowanie oddziałów ratunkowych miało charaker mieszany tzn. z jednej strony dawało oddziałom gwarancję finansowania ich gotowości do świadczenia usług, a z drugiej dawało również gwarancję finansowania procedur wykonywanych w oddziałach. Takie decyzje jeszcze ciągle nie zapadły i w efekcie SORy są finansowana ciągle na poziomie 20-30 proc. swoich realnych kosztów. Oznacza to, że SORy regularnie generują dług dla szpitali, w których się znajdują. Te szpitale, które potrafią osiągać dochody w innych obszarach swojej działalności, mogą deficyt oddziałów ratunkowych pokryć. Szpitale biedne, które nie posiadają żadnych rezerw finansowych, są skazane na stopniowe wygaszanie aktywności swoich oddziałów ratunkowych, co oczywiście odbywa się z ogromną szkodą dla systemu ratownictwa i dla ludzi, których ten system ma zabezpieczać.

 

Jakie są jeszcze bariery dalszego rozwoju systemu medycyny ratunkowej w naszym kraju?

Innymi ważnymi czynnikami, determinującymi szybkość rozwoju medycyny ratunkowej w naszym kraju, są oczywiście problemy kadrowe, czyli problemy z możliwie szybkim wykształceniem kadry specjalistów w zakresie medycyny ratunkowej. Dotyczy to przede wszystkim lekarzy specjalizujacych się i wyspecjalizownaych w medycynie ratunkowej. Mamy już około 640 lekarzy posiadających tytuł specjalisty w dziedzinie medycyny ratunkowej. Kolejnych 600 lekarzy jest w trakcie specjalizacji, niektórzy są już bardzo zaawansowani. Dorocznie dwie sesje egzaminacyjne wiosenna i jesienna przysparzają około 80-90 lekarzy specjalistów. Najbliższa sesja wiosenna odbędzie się pod koniec marca tego roku. Według szacunków Nadzoru Kajowego Medycyny Ratunkowej potrzeba w Polsce około 2,5 tys. lekarzy specjalistów medycyny ratunkowej. Przy rozwoju Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych, szczególnie przy zwiększeniu liczby oddziałów akredytowanych do kształceń specjalizacyjnych, proces kształcenia specjalistów powinien zostać przyspieszony. W tej chwili mamy około 90 oddziałów uprawnionych do kształcenia kadr. Nie jest to wystarczające liczba. Potrzebujemy w trybie pilnym, mniej więcej do roku 2014-2015 wykształcić około 1 tys. lekarzy, tak, aby stali się pełnoprawnymi lekarzami systemy ratownictwa medycznego.

Oddzielne zagadnienie stanowi szkolenie kadr średniego szczebla, w tym pielęgniarek, specjalistek w zakresie pielęgniarstwa ratunkowego i licencjonowanych techników ratownictwa medycznego, czyli ratowników medycznych. Tu borykamy się ciągle z problemem dwojakiego trybu kształcenia ratowników medycznych. Ciągle jeszcze utrzymane są tzw. szkoły policealne, w których są klasy ratowników medycznych. Są to dwuletnie szkoły, w których program nauczania nie odpowiada tym kryteriom, jakie zostały nałożone na studia licencjackie na kierunku ratowniczo-medycznym w akademiach medycznych. Tam studia są trzyletnie, liczą około 3,5 tys. godzin dydaktycznych, spełniają wysokie wymagania, w tym również wymagania międzynarodowe. Coraz wyraźniej odczuwalna jest różnica w poziomie wykształcenia tych dwóch grup ratowników medycznych, które zgodnie z ustawą otrzymują ten sam dyplom i takie same uprawniwnia zawodowe. Ta sprawa wymaga bardzo pilnego uregulowania.

 

Zbliża się wielkimi krokami doroczne spotkanie medycyny ratunkowej w Karpaczu. Jakie główne problemy będą poruszane na tegorocznym Sympozjum?

O wszystkich problemach, o których mówiłem, będziemy już wkrótce rozmawiać na kolejnym już XIX spotkaniu polskiej medycyny ratunkowej, jakim jest Zimowe Sympozjum Medycyny Ratunkowej i Intensywnej Terapii, które odbędzie się między drugim, a szóstym marca tego roku w Karpaczu. Spodziewamy się około 600 uczestników. Pojawi się kilkunastu wykładowców z całego świata, z czołowych ośrodków amerykańskich, czy europejskich, również z uniwersyteckich ośrodków w Turcji, nie mówiąc już o specjalistach z naszych, polskich ośrodków akademickich. Mamy ich w kraju dziesięć i praktycznie każdy będzie miał swoją reprezentację wśród wykładowców, referentów, czy prowadzących poszczególne sesje. Program będzie bardzo ciekawy. Poruszane będą bardzo różne problemy, między innymi krwawienia i krwotoki okołourazowe, ze wzlędu na to, że jest to temat niezwykle ważny, szczególnie w aspekcie dopracowywania procedur postępowania okołourazowgo w naszym kraju. Innym wątkiem będzie temat ostrych zatruć, jako problem w medycynie ratunkowej. Tradycyjnie już szeroko omawiane będą kwestie organizacyjne, finansowe, menedżerskie związane z tworzeniem utrzymaniem i rozwojem sieci SORów.

 

Jakie atrakcje przewidziane są dla gości spotkania?

Atrakcjami, towarzyszącymi jak zwykle naszy spotkaniom w Karpaczu, będą w tym roku ciekawe wydarzenia, takie jak koncert Krzysztofa Jakowicza w Filharmonii Jeleniogórskiej. Przewidujemy również wieczór country w kilku ośrodkach Karpacza, znanych ze znakomitej atmosfery takich wieczorów. Zamknie część towarzyską naszego spotakania wieczór galowy, przewidziany na piątek, piątego marca w hotelu Skalnym w Karpaczu. Atrakcją szczególnej wagi będzie, organizowany już po raz trzeci, prolog do sympozjum, czyli Rally Rescue Extreme Wrocław-Karpacz.

 

Jak będzie wyglądał ten punkt programu?

Jest to bardzo specyficzna impreza. Zawody ambulansów ratunkowych. Trasa przejazdu ambulansów została wytyczona przez najpiękniejsze tereny górskie pomiędzy Wrocławiem a Karpaczem, ze szczególnym uwzględnieniem Rudaw Janowickich. To są stosunkowo dzikie, trudnodostępne góry. Chcemy, aby jadące tamtędy załogi ratownictwa medycznego, wykazały się dzielnością również w trudnych ekstremalnych warunkach terenowych, gdzie przecież potrzeba ich szybkiego pojawienia się w nagłym zagrożeniu zdrowotnym jest taka sama, jak gdzie indziej. Ponieważ jest to okres zimowy, duże opady śniegu, to będziemy mieli nie tylko piękną zabawę, ale również obraz dzielności naszych zespołów wyjazdowych. Wśród zespołów, biorącyh udział w imprezie, których będzie około 12-14, będą również zespoły z załogami tylko kobiecymi. Bardzo wszyscy będziemy kibicować tym zespołom i obserwować jak sobie radzą, w tym jak sobie radzą ze sprzętem technicznym.

 

Czy w naszym kraju jest jakiś problem z flotą amblulansów?

Problemem floty naszych krajowych ambulansów, których w gruncie rzeczy jest bardzo dużo, około 1,5 tys. wozów, jest brak karetek wyposażonych w ponadstandardowe możliwości pokonywania trudnego terenu, np. ambulansów wyposażonych w napęd na cztery koła, reduktory. Tymczasem nasza rzeczywistość coraz częściej zmusza ratowników do poruszania się w bardzo trudym terenie, zimą w śniegu, latem w powodziach itp. To jest pewien brak w wyposażeniu, który będzie musiał być szybko uzupełniony.

 

Będzie można obejrzeć pracę ratowników?

Przewidziane są już w samym Karpaczu pokazy ratownictwa, pokazy teletransmisji, pokazy łączności telemedycznej. Sympozjum to będzie również szereg cennych kursów dla lekarzy, dla ratowników, dla pielęgniarek. Chciałbym wymieniać przykładowo akredytowane kursy ultrasonografii w praktyce medycyny ratunkowej. Ważnymi kursami będą również kursy szybkiej diagnostyki przyłóżkowej. Ten dział w klinice medycyny ratunkowej nabiera coraz większej wagi, bowiem szybka diagnoza przyłóżkowa, zarówno na tym poziomie podstawowym parametrów krytycznych, jak i zaawansowanym enzymatycznej diagnostyki, czy diagnostyki obrazowej, stanowi często kluczowy element segregacji śródszpitalnej.

 

To spotkanie zainauguruje drugą dekadę polskiej medycyny ratunkowej.

Czekamy na to spotkanie z dużą niecierpliwością. Pojawi się na nim cała polska zarówno medyczna, jak i menedżerska część medycyny ratunkowej. Swój udział zapowiedziała minister zdrowia Pani Ewa Kopacz, także Pan wiceminister Marek Haber. Udział zapowiedzieli również przedstawiciele Narodowego Funduszu Zdrowia, zarówno centrali, jak i oddziału dolnośląskiego. W tym roku w Karpaczu będzie w pełni reprezentatywne grono polskiej medycyny ratunkowej.

 

Dziękuję bardzo za rozmowę Panie Profesorze.

Rozmawiał Daniel Mieczkowski



Kalendarz

Poprzedni miesiąc maj 2012 Następny miesiąc
Pn Wt Śr Cz Pt So N
30 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3

Najnowszy numer

e-wydanie