Po roku próby - rok odbicia
Z dr Barbarą Walkiewicz-Cyrańską, prezes Stowarzyszenia Lekarzy Dermatologów Estetycznych rozmawiamy przy okazji kongresu „Cosmoderm XVII - Combined meeting of Polish Society for Aesthetic Dermatology and the European Society of Cosmetic and Aesthetic Dermatolog”. Według niej zeszły rok był rokiem próby, natomiast obecnie można zauważyć odbicie się rynku estetycznego. Przed lekarzami stoją jednak problemy takie jak 23-procentowy VAT, czy wprowadzenie kas fiskalnych.
Nowoczesna Klinika: Kiedy rozmawialiśmy mniej więcej rok temu, mówiła Pani, że 2010 r., ze względu na uwarunkowania ekonomiczne, będzie czasem próby dla gabinetów medycyny estetycznej. Jak Pani ocenia ten rok?
Dr Barbara Walkiewicz-Cyrańska: - To był rok próby z wielu względów. Zarówno firmy, które oferują lekarzom technologie i produkty, jak i sami lekarze pracujący w gabinetach medycyny estetycznej odczuli zmianę w liczbie i jakości zabiegów. Ze względu na sytuację ekonomiczną zmniejszyła się liczba zabiegów z najwyższej półki, jak również tych najtańszych procedur. Zeszły rok był okresem, kiedy wiele gabinetów, zajmujących się dermatologią, medycyną estetyczną zniknęło z rynku. Jednak trzeba przyznać, że z drugiej strony wiele także powstało nowych placówek.
Obecnie nadal sytuacja jest nadal dynamiczna, ale jednak można powiedzieć, że branża wychodzi na prostą. Widać to chociażby po bardzo dużej liczbie osób, które przyjachały na tegoroczny kongres organizowany przez Stowarzyszenia Lekarzy Dermatologów Estetycznych.
Jak wygląda obecna sytuacja w porównaniu z rokiem poprzednim?
- Wydaje mi się, że sądząc po kongresie zainteresowanie dermatologią, medycyną etsetyczną zwiększyło się. Świadczyć o tym mogą także opinie firm, które są obecne na imprezie, a które twierdzą, że mają większą niż przed rokiem sprzedaż produktów. Można z tego wnioskować, że wykonywanych jest więcej zabiegów w gabinetach.
Zeszły rok był trudny także dlatego, że zostały wprowadzone zmiany w sposobie rozliczeń usług estetycznych.
Mają wejść kasy fiskalne oraz już od stycznia wprowadzono 23-procentowy podatek VAT na usługi za zakresu medycyny estetycznej.
- Lekarze mają pewien kłopot z wprowadzeniem obowiązakowych kas fiskalnych w gabinetach. A już doliczenie 23 proc. do usług estetycznych, takich jak np. epilacja laserowa, czy peelingi, spowoduje, że 1/3, a może nawet połowa pacjentów przestanie korzystać z takich zabiegów.
Podpisaliśmy obecnie, jako Stowarzyszenie Lekarzy Dermatologów Estetycznych umowę z jedną z firm prawniczych, która w imienia Stwoarzyszenia ma występować do Ministerstwa Skarbu o podanie wykładni tej nowej regulacji wprowadzającej VAT na usługi medycyny estetycznej.
Na czym polega problem związany z interpretacją przepisów?
- Jest problem z kwealifikacją procedur. Do końca nie wiadomo co jest zabiegiem etsteycznym, a co nie jest. Pytań jest wiele. Czy osoba, która ma nadmierne owłosienie, spowodowane jednostką chorobową, czy kobieta, która ma brodę oraz wąsy i usuwa owłosienie wykonuje zabieg esteyyczny, czy też leczy się? Czy kobieta, która ma przebarwienia pociążowe, które jej uniewmożliwiają prawidłowe funkcjonowanie w społeczeństwie i pogaraszają jakość życia, usuwając te przepbarwienia ma wykjonywany zabieg estetyczny, czy też leczniczy? Czy osoba, która ma trądzik różowaty i usuwa problemy ze skórą leczy się, czy wykonuje zabieg estetyczny? Odpowiedzi na te pytania, wykładni Ministerstwa Zdrowia cały czas nie mamy.
Na jakim etapie są prace nad przygotowaniem wykładni?
- Obecnie analizuyemy literaturę specjalistyczną, która mogłaby posłuźyć do uzasadnienia wykładni przepisów i określenia co jest estetyczne, a co lecznicze. Spodziewamy się, że te prace zostaną zakończone do końca czerwca. Na pewno w tym roku taką wykłanię przepisów z urzędu skarbowego uzyskamy.
Jakie ma znaczenie to doprecyzowanie przepisów?
- Jest to niezwykle ważne. Od klarowności prawa zależy między innymi to, czy gabinety będą się rozwiajały, tak jak do tej pory niezwykle dynamicznie, czy też część z nich zostanie wyeliminowanych z rynku.
Jaki jest kłopot z kasami fiskalnymi?
- Każa działalność gabinetów lekarskich po przekroczeniu pewnego pułapu obrotów ma obowiązek wprowadzić kasy fiskalne. Każdy pacjent, który przychodzi do lekarza i płaci ma otrzymywać paragon fiskalny. Jest to sposób na kontrolę obrotów w gabinetach lekarskich, bo przecież dotyzy to wszystkich lekarz.
Ten wymóg sprawia także pewne kłopoty interpretacyjne między innymi w przypadku pacjentów leczonych długo np. pół roku, jak w przypadku wielu chorób dermatologicznych, że podam chociażby przykład trądziku. Jeżeli pacjent przychodzi na kolejną już wizytę tylko po recepty na leki, to w wieli gabinetach nie płacił w ogóle za taką usługę. Natomiast według nowych przepisów pacjent także za taką wizytę „po recepty” powinien zapłacić. Jak to zrobić, jak uzasadnić, że jedna wizyta kosztuje 70 zł, a inna 10 zł. Takie szczegóły są wciąż niejasne.
Z drugiej strony mówi się, że w obrębie usług medycyny estetycznej funkcjonuje spora szara strefa?
- Jeżeli będą jasne zasady wszyscy się do tego dostosują. Żaden lekarza nie chce sobie brać na głowę kłopotów z fiskusem.
Czy polski rynek usług dermatologii, medycyne estetycznej zmienił się pod względem rodzaju popularncyh zabiegów?
- Wydaje mi się, że trochę się zmienił. W związku ze zmianami ekonomicznymi, o czym już wspominałam, zmniejszyła się liczba najdroższych zabiegów. Często tych, które były wykonywane za pomocą kosztownych urządzeń, wyposażonych np. w jednorazowe końcówki.
Ma Pani na myśli np. zabiegi laserowe?
- Tak, wydaje mi się, że liczba tego rodzaju zabiegów zmniejszyła się, choć nie wszystkuch. Przykładowo wciąż niezwykle popularne i potrzebne są zabiegi epilacji laserowej. Mają one tą specyfikę, że wykonuje się je w serii po trzy, czy pięć wizyt, ale raz w życiu.
Natomiast są zabiegi laserowe, które mają na celu np. rewitalizację skóry twarzy, które powinno się wykonywać mniej więcej raz w roku, czy raz na półtora roku. Liczba tego typu zabiegów zmniejszyła się.
Zmniejszyła się także liczba zabiegów najtańszych, ze względu na to, że pacjenci, którzy do niedawna byli skłonni z nich korzystać, teraz już nie mogą tego zrobić.
Jednak obecnie obserwujemy swego rodzaju odbicie i powroty pacjentów do gabinetów medycyny estetycznej. Coraz większą popularnością cieszą się obecnie np. metody pozwalające na niechirurgiczny lifting twarzy.
Czy lasery frakcyjne, które były do niedawna bardzo popularne, straciły ostatnio na popularnoścu, ze względu na uwarunkowania ekonomiczne?
- Liczba zabiegów wykonywanych tego rodzaju urządzeniami rzeczywiście spadła. W zeszłym roku było to wyraźnie widoczne. Chociaż wydaje mi się, że w tym roku sytuacja się poprawia.
Jak Pani ocenia tegoroczny kongres?
- Już wcześniej wiedzeiliśmy, że kongres będzie się cieszył ogromnym zainteresowaniem, ze względu na liczby telefonów i maili z zapytaniami o tą imprezę. Widzieliśmy, że lekarze tak organizują sobie czas, żeby móc tu przyjechać. Rzeczywiście już przed kongresem zgłosiło się i zapłaciło za udział w Trzydniowej konferencji około 1 tys. lekarzy. To jest bardzo duża liczba. Do tego trzeba doliczyć kolegów, którzy dojechali bezpośrednio na kongres bez wcześniejszego zgłoszenia.
Zdajemy sobie sprawę, że lekarze chcą się uczyć od najlepszych. Dlatego wykonaliśmy bardzo dużą pracę, żeby zaprosić najlepszych specjalistów w Europie. Wydaje mi się, że gościcimy na naszej konferencji pierwszą ligę lekarzy zajmujących się dermatologią i medycyną estetyczną.
Wymienię chociażby Pierre'a Andre, Patricka Tredevic, Philippe'a Petit, Bertholda Rzany, Pasquale Motolese i wielu innych wspaniałych lekarzy, których z góry przepraszam za to, że ich nie wymieniłam.





MbMedia, ul. Pruszkowska 17, 02-119 Warszawa, Tel.: (22) 867 27 50, Fax: (22) 824 70 16