Artykuły
Stabilizacja waluty ruszyła rynek unitów
Kryzys zmusił stomatologów do wstrzymania decyzji zakupowych na przełomie 2008 i 2009 r. Ustabilizowanie się złotego i sygnały o poprawie w gospodarce sprawiły, że lekarze zaczęli realizować odłożone na później plany wymiany sprzętu w gabinetach
Kryzys gospodarczy nie wpłynął znacznie na zakupy stomatologów, jeżeli chodzi o materiały, które zostają w zębie pacjenta. Jednak producenci droższego sprzętu dentystycznego, takiego jak unity sygnalizują, że w ich przypadku, szczególnie na przełomie 2008 i 2009 r. można było mówić o spadku koninktury. Nie można powiedzieć, że kryzys ominął stomatologię, wszystko jedno, czy patrzymy z punktu widzenia firmy handlującej sprzętem stomatologicznym, czy z punktu widzenia lekarza stomatologa, czy też jego pacjenta. - Kryzys zawsze działa, jak naczynia połączone. W stomatologii, kiedy pacjent nie ma pieniędzy, bo np. stracił pracę, lekarz nie zarabia na pacjencie, więc nie inwestuje w nowy sprzęt, w związku z tym firma handlowa nie sprzedaje, itd., itd.– tłumaczy Żanka Sowula z Dental Plus. - Wielu stomatologów wstrzymało decyzje inwestycyjne, w oczekiwaniu na lepszą koniunkturę i bardziej korzystny kurs złotego – mówi Karolina Rumińska z firmy Planmeca.
Wygląda jednak na to, że po okresie nerwowego oczekiwania na skutki kryzysu stomatolodzy odetchnęli i zaczęli realizować zyski. Gospodarcza dekoniunktura nie dotknąła lekarzy tak mocno, jak się tego obawiali. Można więc zauważyć zwiększenie aktywności inwestycyjnej stomatologów, którzy, chcąc uniknąć nadmiernego opodatkowania, dokonują wymiany sprzętu i zakupów nowych urządzeń do gabinetów, podnoszących jakość i kompleksowość ich oferty. - Proszę pamiętać, że ludzie chorują i za to zawsze zapłacą – mówi Andrzej Kołodziejczyk z firmy Amadar. - W tym roku lekarze kupili rekordową ilość samochodów, bo gdzieś trzeba „zrzucić” podatek – zauważa.
Niestabilny złoty powodem dekoniunktury
Ważnym czynnikiem, który wpłynął na dużą ostrożność inwestycyjną polskich stomatologów był niestabilny kurs złotego w stosunku do dolara i do euro. Wynika to z faktu, że duża część firm, które oferują unity na polskim rynku, to dystrybutorzy zagranicznego sprzętu. Jego ceny są przeliczane bezpośrednio z walut obcych, więc duże wahania kursowe odbijają się znacząco na cenach produktów. - Bezpośrednio wpływ na zmniejszony poziom zakupów stomatologów z początkiem 2009 r. miała cena złotego, w stosunku do euro i dolara. Po prostu ci lekarze, którzy mogli, czekali z zakupem do unormowania się sytuacji walutowej – tłumaczy Andrzej Kołodziejczyk z firmy Amadar. Podobnie sytuację na rynku wyjaśnia Marcin Chojnacki z Kavo Polska. - Z mojego punktu widzenia największym problemem minionego roku, szczególnie pierwszej jego części, był niestabilny kurs euro. Wszyscy importerzy przeliczają swoje ceny z euro, tak więc mieliśmy do czynienia z bardzo niestabilnymi cenami – mówi. Według niego obawy stomatologów, którzy przecież na ogół prowadzą własny biznes, związane były z tym, że termin realizacji zamówień na sprzęt produkowany dla konkretnego odbiorcy wynosi 4-6 tygodni, tymczasem na początku 2009 roku przez taki okres czasu cena mogła zmienić się zauważalnie. - Powiem szczerze, że nasza firma z pewnością odczuła kryzys na własnej skórze, jako że zakupujemy sprzęt i rozliczamy go według kursu euro. W związku z tym cena naszego sprzętu poszła w górę i to znacznie, nie ze względu na podwyżkę cen przez producentów, tylko ze względu na tak koszmarne osłabienie złotego – opowiada Żanka Sowula z Dental Plus. - Najbardziej przykry był okres po targach Cede'2008, kiedy to mieliśmy bardzo dużo potencjalnych klientów, zainteresowanych zakupem naszego sprzętu. Zaraz potem kursy, a więc i ceny sprzętu, zmieniły się diametralnie – wyjaśnia. Jej zdaniem niektórzy stomatolodzy zrezygnowali z zakupów, czekając na lepsze czasy, a inni zdecydowali się na tańszy sprzęt. Jednak jak relacjonują w Dental Plus bardzo duża część lekarzy, która dokładnie zapoznała się z oferowanym przez firmę sprzętem, pozostała przy swojej decyzji i po jakimś czasie dokonała zakupu, korzystając np. z pomocy firm leasingowych i banków, lub z dotacji unijnych na rozwój przedsiębiorstw.
2009 r. dobrą prognozą na przyszłość
Jak relacjonują specjaliści z firm oferujących unity na naszym rynku, mimo fatalnego początku roku, 2009 okazał się w sumie i tak lepszym okresem pod względem sprzedaży, niż rok poprzedni. - Rok 2009 był w sumie dla naszej firmy bardzo dobry, a początek roku 2010, ilość już założonych zamówień i realizacji dostaw daje nadzieję, że ten rok będzie jeszcze lepszy, tym bardziej, że kursy walut utrzymują się mniej więcej na stałym poziomie – mówi Żanka Sowula. Jak informują nas w firmie Amadar łącznie poziom sprzedaży za rok 2009 był u nich wyższy, niż w roku 2008, ale zyski były nieco mniejsze ze względu na ruchy rynku walutowego.
Może to oznaczać, że rynkowa dekoniunktura, która dotknęła stomatologów, już minęła i należałoby się spodziewać dalszego rozwoju tych usług w naszym kraju. Według specjalistów kryzys w branży stomatologicznej wpłynął na zaktywizowanie się kreatywności biznesowej lekarzy. - Uruchomił działania nakierowane na wykorzystywanie różnych możliwości finansowania zakupów i pomysłów na rozwój gabinetów i klinik – mówi Żanka Sowula. Wiąże się to także z nie tak już gęstą atmosferą medialną wokół kryzysu. Wydaje się, że także pacjenci, którzy odkładali droższe leczenie i pojawiali się u dentysty tylko w razie naglącej konieczności, wracają do gabinetów.
Sprzedaje się więcej drogiego sprzętu
Mimo, że stomatolodzy ostrożnie inwestowali swoje środki, nie oznacza to, że kupowali wyłącznie tanie urządzenia. Zdaniem specjalistów z firm dystrybuujących sprzęt w naszym kraju, lekarze coraz częściej decydują się na sprzęt z wysokiej półki. - Zdecydowanie rynek idzie w kierunku średniej i wysokiej półki unitów – twierdzi Marcin Chojnacki. Jego zdaniem bardzo popularne kilka lat temu unity, kosztujące kilkanaście tysięcy złotych dały się mocno we znaki swoim użytkownikom. - Aktualnie klienci inwestują swoje pieniądze rozważniej. Kupują sprawdzone marki – uważa Marcin Chojnacki. - Sprzedaje się coraz więcej i to drogiego sprzętu. Obecnie zdecydowanie wzrosła ilość kupowanego sprzętu markowego i dobrze wyposażonego – mówi Andrzej Kołodziejczyk. Jak wynika z obserwacji firmy Planmeca, stomatolodzy obecnie decydują się albo na unity tanie i bardzo tanie albo nowoczesne, elektryczne lub cyfrowe unity z pełnym wyposażeniem. Zaskakująco mało chętnych jest na sprzęt klasy średniej. - Ciekawym zjawiskiem jest fakt, że część producentów unitów z południowej Europy lokuje swoje unity na "górnej półce”, chociaż na innych rynkach są to unity klasy średniej – zauważa Karolina Rumińska. Jak informują nas w firmie Amadar, ceny najczęściej kupowanych unitów przekraczają 75 tys. zł, ale sprzedają się też zastawy o wiele droższe. Są to na ogół modele nowoczesne i dobrze wyposażone. - Lekarze zwracają uwagę na ergonomię i funkcjonalność. Ważne jest wyposażenie sprzętu od razu w topowy bezszczotkowy mikromotor z wszystkimi funkcjami – mówi Andrzej Kołodziejczyk. - Trudno jest nam określić granice cenowe najpopularniejszego sprzętu – mówi Żanka Sowula z Dental Plus. - Możemy powiedzieć, że w naszej firmie średnie zakupy sprzętowe to przedział pomiędzy 50 a 150 tys. zł brutto – stwierdza.
Dziś to już standart
Postęp w konstrukcji i wyposażeniu unitów sprawił, że niektóre rozwiązania, które jeszcze kilka lat temu uważane były za nowości, dziś są już standardem w nowoczesnych modelach. Według Żanki Sowuli obecnie standardowo stomatolodzy wymagają już wyposażania unitów w ssaki chirurgiczne próżniowe, bardzo ciche kompresory z osuszaczem powietrza, monitory oraz kamery wewnątrzustne. - W gabinetach coraz częściej montowane są aparaty rtg do zdjęć wewnątrzustnych i systemy radiowizjografii, a ilość sprzedawanych pantomografów, obecnie głównie w wersji cyfrowej, świadczy o coraz większym komforcie i jakości usług stomatologicznych w naszym kraju – mówi specjalistka z Dental Plus. Jej zdaniem coraz więcej sprzedaje się też sprzętu do zastosowania przy wszczepianiu implantów. Poza tym coraz lepsze, trwalsze i wygodniejsze są końcówki robocze np. ze światłem LED. Również Marcin Chojnakcki z Kavo twierdzi, że kamera wewnątrzustna, monitor na unicie oraz rentgen punktowy z radiografią to dziś właściwie standardowe wyposażenie gabinetu. Tymczasem kilka lat temu w nielicznych gabinetach można było spotkać rentgen punktowy. Do listy nowoczesnych rozwiązań, które powoli wchodzą do kanonu wyposażenia solidnego gabinetu stomatologicznego Karolina Rumińska z Planmeca dodaje mikrosilniki bezszczotkowe, skalery ze światłem i lampy polimeryacyjne LED. Andrzej Kołodziejczyk z Amadar zauważa, że stomatolodzy coraz częściej poszukują unitu z opcją czyszczenia i dezynfekcji końcówek i rękawów.
Mieczysław Klimont





MbMedia, ul. Pruszkowska 17, 02-119 Warszawa, Tel.: (22) 867 27 50, Fax: (22) 824 70 16